Dnia 23.X.2015 saunaria w Polsce musiały być mocno wyludnione. A to za sprawą Term Rzymskich w Czeladzi. Tego dnia obchodziły swoje piąte urodziny. Z tej okazji, obiekt ten postanowił wystawić huczną imprezę, na którą zaprosili zaprzyjaźnionych Saunamistrzów z Satamy i nie tylko. Wszystko to, by zapewnić moc wrażeń dla przybyłych tego dnia gości. Liczba osób świętujących urodziny wraz z Termami była dla tego obiektu chyba rekordowa. Pałac Saturna był wręcz oblężony przez miłośników saunowania, wszyscy chcieli być obecni w tym wyjątkowym dniu na tak wspaniałej imprezie. Bilety były prawdopodobnie wysprzedane, a Termy wypełnione po brzegi. Jeszcze nigdy nie spotkałem się, aby na seansach ludzie byli tak ściśnięci, by siadali wręcz innym na kolana, a takie były sytuacje podczas ceremonii Saunamistrzów z Satamy. Ekipy z www.poprawnesaunowanie.pl nie mogło oczywiście na takim wydarzeniu zabraknąć. A o to krótka relacja z przebiegu imprezy i z wykonywanych seansów.

 

 19:30 Daniel Bułka "Nomad"

 Seans znany mi już bardzo dobrze, widziałem go już dwukrotnie na odbywającym się nie tak dawno Silesianie. Seans bardzo dobrze wykonany, jednak samo wprowadzenie do niego nieco skrócone. Stracił przez to na czytelności dla tych co go pierwszy raz widzieli. Ja jednak widziałem go po raz trzeci, wiedziałem o nim wszystko i mogłem się skupić na kolejnych szczegółach, których nie wyłapałem poprzednimi razy. Najbardziej mi się podobało pierwsze polanie, w którym Daniel jest wyjątkowo zgrany z muzyką. Był to mój pierwszy tego dnia seans, bardzo ciepły i klimatyczny. Idealne wprowadzenie dla czekających nas tego dnia atrakcji. Jeśli chodzi o szczegóły opowiadanej w niej historii odsyłam do naszej relacji z Silesiana.

 O godzinie 20:00 odbyło się oficjalne przywitanie gości. Pan Leszek Pustułka, właściciel Term Rzymskich w kilku słowach przypomniał nam jaka to okazja nas tu sprowadziła, było parę słów o przyszłości, o tym jak obiekt będzie się rozwijał. Na szczęście w porę zauważył, że wszyscy goście przebierają już nogami, żądni wrażeń przed czekającym na nas seansem Roberta. Szybko zakończył przemówienie i z uśmiechem na ustach zaprosił wszystkich na ucztę w prawdziwie Rzymskim stylu.

20:15 Robert  Heinevetter "Viking"

 Do tej pory nie miałem przyjemności obejrzeć Roberta na jego seansie. I muszę przyznać, że pokazał się z bardzo dobrej strony. Wprawdzie nie był to mój pierwszy wiking na seansie, ale ten był równie udany. Technicznie Robert reprezentuje poziom światowy, jego ruchy akcentują muzykę, jest świetnie umięśniony co dobrze się komponowało z postacią wikinga, za którego się przebrał. Muzyka dobrana skrupulatnie, tak by opowiadała historię (początek to przemowa jak grupa wikingów przybija na nowy brzeg, wybrali się po nowe łupy, by plądrować i gwał... - no po prostu po typowe rozrywki wikingów). Następnie mieliśmy w głośnikach sceny walki, spokojne wstawki, w których Robert się przebierał lub polewał piec. Wszystko to dobrane pieczołowicie i z myślą o dopełnieniu całej historii. Był to tego dnia zdecydowanie najlepszy seans.

O godzinie 20:30 zostaliśmy zaproszeni na Rzymską ucztę z pieczonymi prosiakami. Panowie z Satamy przynieśli dwa upieczone prosiaki, które pięknie wkomponowały się w bardzo bogate menu dzisiejszego dnia. Jedzenia było bardzo dużo. Wszyscy goście zostali nakarmieni, nikt nie wrócił z pustymi brzuchami, a powiedzieć muszę tylko, że nie był to koniec kulinarnych atrakcji. Nie był to też początek bo niektórzy dopiero niedawno skończyli pałaszować pieczone kiełbaski. Jednym słowem zapowiadał się niezły wieczór.

21:00 Nephat Mwangi "His way from Arfica"

 Nephat opowiedział nam historię o tym jakie były jego losy zanim zaczął pracować w Satamie. Otóż na początku widzimy go w Afryce, ubranego w brudne, znoszone już ubranie. Z głową pełną marzeń. Za długo zbierane pieniądze wsiada do samolotu do Europy. Kolejna scena to lotnisko pod Berlinem gdzie Nephat z desperacją w oczach szuka pracy. Ostatnie polanie to szczęśliwy Afrykańczyk, który otrzymał pracę w Satama Sauna Resort. Został Saunamistrzem, jego życie zmieniło się na zawsze. Ku naszej uciesze praca ta sprawa mu i nam wiele radości. Cały seans jest bardzo czytelny, w każdym momencie było wiadomo, w którym etapie historii się znajdujemy. Nephat nie szczędził nam gorąca bo jak sam twierdzi, w końcu jest z Afryki, a to zobowiązuje i musi być gorąco.

21:45 Helmuth Haller "Buddha Lounge"

Nadszedł czas na Heliego, nawet sobie nie zdawałem sprawy, że tak się uciesze z jego seansu. Jak zwykle Helmuth był niezawodny. Stylizowany na Buddyjskiego mnicha dał pokaz swych niesamowitych umiejętności. Pojawiły się nowe, niespotykane dotąd techniki, wykonywane jak to u Heliego z gracją i perfekcją w ruchach. Robi to z taką lekkością i łatwością iż patrząc na niego przychodzi nam na myśl, że jesteśmy świadkami pokazu arystokraty w śród Saunamistrzów. A fakt, że jego postura i mimika przypominają postaci z rzeźb Rzymskich tylko dopełniają tego przekonania. Trochę brakowała w tym Aufgussie historii i tematu uzupełniającego jego ruchy. Ale w jego wykonaniu to nie problem. Po prostu patrząc na niego ciągle chce się więcej.

Zaraz po seansie o 22:00 odbył się wielki pokaz fajerwerków. Nie wiem ile ich było wystrzelonych w powietrze, ale huku było bardzo dużo, a na niebie zapłonęło mnóstwo kolorowych świateł. No ale w końcu to urodziny, jak bawić się to na całego. 

22:30 Felix Reschke "Waving All Over The World"

Ten seans można opisać bardzo krótko. Była to jedna wielka impreza. Felix już nie pierwszy raz pokazał, że ma wielki talent wodzirejski. Wyjątkowo ławo przychodzi mu rozbawić tłum. Nie inaczej było tym razem. Postanowił pokazać nam, jak się bawią ludzie w różnych zakątkach świata. Rozpoczęliśmy od Rosji, Felix jako Rosyjski Kozak, zabrał nas na Rosyjską banię, były witki, były zapachy natury no i Kalinka. Wszyscy zaczęli się rozluźniać i bawić. Kolejne miejsce to Niemcy i October Fest, bawarska impreza dla miłośników piwa. Następnie Włochy, a po nich dziki zachód. Cały czas towarzyszyła nam muzyka imprezowa, zmuszająca nas do klaskania i śpiewania. Felix tak się rozkręcił przy zabawianiu publiczności, że brakło mu czasu na machanie. Ręcznik miał w rękach raczej sporadycznie. Na szczęście wody na piec poszło dużo, dzięki czemu wszyscy dostali to po co przyszli. 

23:15 Farid "Boxing Ledgends"

Przyszedł czas na Farida. Na wstępie, z głośników grzmi zapowiedź nadchodzącej walki bokserskiej. Oto na ring wchodzi Bokser wagi raczej średniej. Z miną groźną, świadczącą o tym, że walka będzie na śmierć i życie. Farid wykorzystał w swoim seansie kilka efektownych motywów. Gdy przygotowywał się do walki użył jako skakanki dwóch zwiniętych ręczników. Rozkręcił je tak, jakby zamiast ręczników trzymał skakankę i mieliśmy scenę niczym z filmu Rocky. Saunamistrz cały czas pozostawał w roli, w pewnym momencie, chyba po drugim polaniu. Zamiast rozdmuchać ręcznikiem gorące powietrze, zaczął boksować nad piecem. Muszę powiedzieć, że wychodziło mu to całkiem profesjonalnie, publiczność nie omieszkała tego nagrodzić gorącymi brawami. 

Przed nami punkt kulminacyjny urodzin. O 23:45 podano tort urodzinowy. Kunsztownie przygotowany przez tą samą artystkę rzemiosła cukierniczego co w roku poprzednim. Sam tort stylizowany był na Pałac Saturna. Po krótkiej przemowie, publiczność ustawiła się w długiej kolejce po czekający na nich smakołyk.

00: 00 Robert  Heinevetter "Impreza urodzinowa"

Miała być powtórka seansu pt. "Viking" jednak w ostatniej chwili Robert zdecydował się na jego zmianę. Tłumacząc się tym, że publiczność jest już mocno rozbawiona, postanowił kontynuować tą imprezę w saunie. Niespodziewanie w trakcie pierwszego polania do zabawy dołączył Felix. Razem już rozbawiali publiczność do końca seansu. A co to był za seans - trudno powiedzieć. Chłopaki raczej skupiali się na tym, żeby było zabawnie i wesoło. Felix jak to on był już mocno wyluzowany, starał się uwodzić kobiety swoimi zmysłowymi ruchami. Robert przy tym nie upuszczał ręcznika i cały czas ciężko pracował nad piecem. Był to seans raczej chaotyczny, ale super zabawny. Na samym końcu publiczność już na stojąco, wiwatowała na cześć saunamistrzów. 

 To był ostatni seans, na którym miałem przyjemność być tego dnia. Wszystkie te seanse odbyły się w Świątyni Saturna. Równolegle z nimi w pozostałych saunach również odbywały się ceremonie. Na szczególną uwagę na pewno zasługiwał seans Ryśka Raka oraz wizytującej tego dnia ekipy z Wrocławia. Nie byłem na tych seansach, ale z opowiadań uczestników mogę powiedzieć, że niech żałuje ten kto nie był. Ja na pewno żałuję. 

Minęło już pięć lat działalności Term Rzymskich. Przez ten czas środowisko saunowe w Polsce zmieniło się nie do poznania. Powstały nowe obiekty, te już istniejące zmieniały regulamin na rzecz poprawnego saunowania. Dla wielu z takich obiektów Termy Rzymskie były wzorem do naśladowania. Z okazji urodzin ekipa www.poprawnesaunowanie.pl życzy wielu kolejnych lat, aby wszystkie plany na przyszłość udało się zrealizować. A nam Saunamaniakom, życzymy, by Termy nigdy nie spuszczały z tonu, by takich imprez jak ta było jak najwięcej.

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard Rak www.fotorak.com

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież