Satama Sauna Party

 

Na wstępie chcielibyśmy podziękować Termom Rzymskim oraz Satamie za zorganizowanie świetnej imprezy saunowej. Podziękowania należą się nie tylko saunameistrom z Satamy, którzy w aktorski sposób umilali nam czas tej nocy, gospodarze w przerwach też dwoili się i troili, aby nikt nie wyszedł z imprezy niezadowolony. Pan Leszek wystawił swoje wszystkie mocne karty wraz z nowym nabytkiem, saunameisterką-tancerką Izą oraz zmodernizowaną Świątynią Saturna co przyczyniło się do tak dobrego odbioru wszystkich seansów. Podziękowania należą się również pozostałym obecnym na imprezie saunamistrzom, którzy dla spragnionych, mimo tak wielu seansów, organizowali prywatne seanse, które nawet w małym stopniu nie odbiegały od pozostałych planowych, m.in. dane nam było uczestniczyć na seansie najmłodszego (14 lat) saunameistra w Polsce.

Impreza od strony technicznej została zorganizowana bez zastrzeżeń. Przy wejściu otrzymaliśmy różnokolorowe opaski, które uprawniały nas do wejścia na poszczególną turę seansów z Satamy. Każdy seans saunmeistrów z tego niemieckiego ośrodka odbywał się dwa razy, tak więc każdy kto chciał mógł uczestniczyć w komplecie szczęściu seansów przygotowanych na ten dzień, a najbardziej zagorzałym miłośnikom seansów J udało się uczestniczyć w najlepszych seansach nawet dwukrotnie.

Gwoli wstępu jeszcze o jedzeniu, którego oczywiście jak na porządną polską imprezę nie mogło zabraknąć. Pyszne kiełbaski wprost z Berlina w bułach na początek, na główne danie prosiaki, sałatka warzywna i inne dodatki. Na koniec zimna płyta z pysznymi przekąskami i owocami, które znikały w tempie szybkiego machnięcia ręcznikiem.

 

Susan Hoffmann – „Julia”

Marcin: Ponieważ przy wejściu załapałem się do grupy pomarańczowej, pozwolę sobie przedstawić kolejność seansów dla mojej grupy, gdzie pierwszym seansem był spokojny i lekki seans Susan Hoffmann. Saunowa Julia przy zapachach róż i mięty pieprzowej zaprezentowała nam historię nieszczęśliwej miłości. Technika wachlowania ręcznikiem nie należała do najlepszych, na koniec Julia jak duch na skrzydłach wachlarza uleciała nam z sauny kończąc tym samym pierwszy tego wieczoru seans. Po tym spektaklu stwierdziliśmy całą ekipą, że w przypadku saunamistrzów z Satamy należy ich oceniać w dwóch kategoriach: technika, oraz show teatralne, aby oceny nie były krzywdzące.

Odi: Susan w swoim show pt. „Julia” niestety nie zachwyciła. Mało urozmaicone techniki, nie najlepsze ich wykonanie. Podmuchy powietrza były bardzo słabe i nie trafiały w publiczność, tylko w sufit sauny. Bardzo fajna gra świateł i własna dosyć ciekawa, odbiegająca od oryginału interpretacja historii Romea i Juli. Co ciekawe, miałem okazję być na tym seansie 2 krotnie i wykonie w drugiej turze zdecydowanie lepsze niż w pierwszej i ten występ oceniam.

Krzysiek: Na tym seansie bylem dwa razy, oba dały bardzo odmienne odczucia. Zapach ziół, mięty.Muzyka powolna i seans, a raczej spektakl też raczej powolny. Susan ma ciekawą technikę machania ręcznikiem, dobre zgranie z muzyką, jednak w tym seansie znowu chodziło raczej bardziej o spektakl, co wielu osobom się podobało. Temperatura raczej średnia, znowu brakło czasu na rozprowadzenie ciepła z nad pieca. Susan odegrała nam przepiękną historię Julii, która przeżyła nieszczęśliwą miłość, próbowała się otruć, a po nieudanej próbie zasztyletowała się. Potem przed naszymi oczami odrodził się anioł, który zakończył całą historię porządnym już pokazem sztuki machania ręcznikiem.

Marcin:        Technika: Show:

Odi :            Technika: Show:
Krzysiek:      Technika: Show:

Farid Atai – „Prince of Persia”

Marcin: Jako drugi seans miałem szczęście trafić na najlepszy moim zdaniem seans tego dnia, Książe Persji w wykonaniu Farida, to był kompletny seans i niesamowite show. Saunameister od samego początku był w swojej roli, wszedł do sauny w przebraniu perskiego śmiałka, trzymając w rękach pochodnię, wprowadził nas w tajemniczy nastrój i wyjawił nam historię seansu oraz zapachy jakimi będzie nas raczył. Zaczęło się delikatnie od lawendy i wolnej aczkolwiek dobrej pracy ręcznikiem, gdy dotarł na targowisko pojawił się zapach pomarańczy, po zakupie miecza zaczęło się prawdziwe show. Na piec wylane zostały cztery kubełki wody o zapachu mandarynkowym, Farid pokazał naprawdę niesamowitą technikę wywijając dwoma dużymi ręcznikami w szaleńczym tempie. Gdy myśleliśmy, że niczym nas już nie może zaskoczyć, wszedł na rozgrzany piec i stojąc na gorących kamieniach kontynuował taniec z ręcznikami. Myślałem, że to spontaniczny wyczyn, jednakże gdy udało mi się dostać ponownie na jego seans zobaczyłem, że to stały element jego przedstawienia.

Odi: Moim zdaniem jeden z dwóch najlepszych seansów tego wieczoru (nie potrafię wybrać). Historia opowiedziana genialnie, Król powraca na tron w wielkim stylu. Wylane na piec kolejno 2 metalowe dzbany z wodą, kolejna tura to 4 cebrzyki z wodą (było gorąco) i na wielki finał wielkie wiadro pełne wody. Doskonała synchronizacja z muzyką i gra świateł. Mistrzowskie opanowanie techniki wachlowania. Interakcja z publicznością. Taniec na piecu (dosłownie), to coś kompletnie innowacyjnego i genialnego

Krzysiek: Historia odzyskania tronu przez Perskiego księcia. Farid miał bardzo fajny kostium. Sam pomysł na seans też przypadł mi do gustu. Co najważniejsze było bardzo gorąco. Farid zaczął od delikatnego polania, temperatura nieznacznie podskoczyła, jednak po chwili na piecu wylądowały niemalże jednocześnie cztery wiadra z wodą. Od tej chwili mieliśmy upał znad Perskich pustyń, przelewki się skończyły, w powietrzu były Miecze, Farid odzyskał tron i w ramach podziękowania wylał jeszcze jedno wiadro na piec, po czym wskoczył na jego krawędź i w takiej pozycji rozprowadzał ciepłe powietrze. Farid również odznacza się wyjątkową techniką, a jego seanse dynamikom. Seans bardzo mi się podobał. Był to jeden z najlepszych tego dnia seansów.

 

Marcin:         Technika: Show:

Odi:              Technika: Show:
Krzysiek:       Technika: Show:

Nephat Mwangi – „Massai”

Marcin: Po seansie Farida, myślałem że nikt nie jest w stanie zaskoczyć mnie już tego dnia. Myliłem się, Nephat, masajski wojownik nie ustępował w grze aktorskiej Faridowi. Również od początku seansu wczuty w rolę, nawet przestraszył z początku kilka osób wbiegając do sauny z dzidą J Po przedstawieniu się rozpoczęły się łowy w dżungli. Nephat zamienił dzidę na ręcznik i pokazał nam nie tylko swoją niesamowitą technikę machania bardzo długim ręcznikiem, który niesamowicie falował nad jego głową, ale również szybkie, choć może nie tak gorące machnięcia ręcznikiem. Na koniec zachwycił nas niesamowitym trikiem gdy machając wciąż ręcznikiem, wygiął się do tyłu, nie wiem jak utrzymał równowagę. Nie można również nie wspomnieć o bijącej od niego radości z tego co robi, która udzielała się wszystkim saunowiczom. Nephat jako jedyny otrzymał od saunowiczów owacje na stojąco, cieszę się że mogłem dwa razy uczestniczyć w tym seansie.

Odi: To drugi z najlepszych seansów tej imprezy. Nephat w roli Masajskiego wojownika był naprawdę wiarygodny. Doskonale dobrana muzyka i gra świateł dopełniły atmosferę. Bajeczna  wprost technika i niebywała równowaga - trick z wygięciem do tyłu, niesamowity. W sumie 4 wiadra wody zadbały o odpowiednią temperaturę jak na Afrykę przystało.

Krzysiek: Moim zdaniem najlepszy seans ekipy z Satamy. Nic w tym dziwnego, gdyż mistrzem ceremonii jest nie kto inny jak sam Nephat. Zobaczyliśmy historię Kenijczyka, usłyszeliśmy mowę kenijską, grożono nam dzidą. Mimo, iż część artystyczna była na bardzo wysokim poziomie nie to było najlepsze w tym seansie. Otóż najlepsze jest to jak Nephat opanował sztukę machania ręcznikiem. Osobiście najlepiej oceniam seanse, w której saunamajster macha bardzo szybko i wykorzystuje wiele technik machania. Przypomina mi się pewien film, gdzie mistrz łucznictwa uczył swojego podopiecznego, że aby dobrze strzelać, to łuk musi być niejako przedłużeniem dłoni łucznika, wszystko wtedy jest naturalne i wtedy można osiągnąć stan mistrzowski. O tym właśnie myślałem patrząc już drugi raz tego dnia na Nephata. Dynamika i mistrzostwo w opanowaniu ręcznika. Do tej pory podobne odczucia miałem tylko raz na seansie finałowym Łukasza z Aquadromu podczas Silesian Towel Fight 2.

Marcin:         Technika: Show:

Odi:              Technika: Show:
Krzysiek:       Technika: Show:

Anja Becker – „Harlekin”

Marcin: Anja, to kolejna saunameisterka - aktorka z Satamy. W przebraniu lalki Anja rozpoczęła od melancholii i mięty pieprzowej, aby po odnalezieniu serca wypełnić saunę zapachem cytrusów i z radością dogrzać saunujących. Technika wachlowania nie była tu najważniejsza, był to kolejny seans nastawiony na zaciekawienie saunujących, aby podczas przedstawienia spędzony w saunie czas, przyniósł również coś dla duszy.

Odi: „Harlekin” to pierwszy seans, w którym miałem okazję uczestniczyć tego dnia. Szybko przekonałem się, że Satama Theater to będzie zupełnie coś innego niż to do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Anja zaserwowała nam doskonałe przedstawienie teatralne, niestety bez porządnego naparzania. Zaskoczyła mnie genialna synchronizacja z muzyką i światłem. Technika machania niestety była bardzo słaba i mało urozmaicona.

Krzysiek: Seans przeprowadzony był w charakterze niemalże sztuki teatralnej, Anja przebrana była za baletnicę, widać było, że włożyła dużo pracy w choreografię. Niemalże każdy ruch był zaplanowany, ruchy rąk, polewania, gesty. Można było poczuć się jak w teatrze. Wszystko to spowodowało, że samo machanie ręcznikiem nie było na pierwszym planie, liczy się sztuka i widowisko. Mało porządnego machania, mało technik, seans raczej chłodny. Samo machanie było jakby częścią przedstawienia, miało się podobać i wszystkim się podobało, Anja dobrze zgrywała ruchy ręcznikiem z taktami podkładu dźwiękowego, wszystko to bardzo ładnie wyglądało i publiczność była zadowolona.

 

Marcin:         Technika: Show:

Odi:              Technika: Show:
Krzysiek:      Technika: Show:

Sandra Franke – „Mrs Fiddler”

Marcin: Sandra powitała nas muzycznie, całemu seansowi towarzyszyła muzyka smyczkowa, od spokojnej na początku, do energicznej, gdy saunameisterka pokazała pazurki, zrzuciła suknię i w rytm „We will rock you” oczywiście również na skrzypcach pokazała, że też potrafi rozgrzać saunowiczów. Tak jak swoje koleżanki, postawiła na widowisko, mniej było tutaj wachlowania a więcej teatru, może wachlowanie skrzypcami nie wszystkich przypadło do gustu J ale nie można powiedzieć że nie było to ciekawe. 

Odi: Niestety według mnie najgorszy seans podczas całej imprezy. Sandra starała się opowiedzieć historię, ale nawet to nie był do końca spójne, wiele błędów wybijało ją z rytmu. W saunie nie zrobiło się ciepło. Nie było silnych podmuchów, technika nie była ciekawa…, a machanie skrzypcami co najmniej dziwne. Na szczęście niesmak po tym seansie uratował doskonały prosiak, zaserwowany przy akompaniamencie harmonii

Krzysiek: Najgorszy seans z ekipy Satamy. Realizowany tą samą strategią co poprzednie czyli raczej jako spektakl teatralny, a nie seans z porządną pracą przy ręcznikach. Seans bardzo chłodny, mało machania, mało technik. Ja wyszedłem z tego seansu bez kropli potu na sobie. Z drugiej jednak strony muzyka dobrze wybrana, Sandra w połowie zmienia swoje przebranie, a sam seans kończy się klaskaniem wszystkich gości w rytm „We will rock you”.

Marcin:         Technika: Show:

Odi:              Technika: Show:
Krzysiek:       Technika: Show:

Ines Schneider & Nephat Mwangi – „Black & Whte”

Marcin: Para charyzmatycznych saunameistrów zakończyła imprezę swoim gorącym seansem. Nephat w swoim seansie pokazał już, że jest świetnym technikiem, tutaj w towarzystwie uwodzicielskiej Ines, ukazał również swoją rozrywkową naturę. Seans był na wysokim poziomie, pełna synchronizacja, zabawna i wciągająca historia, nie ma się co dziwić że zdobyli drużynowe Mistrzostwo Świata. Największy mój podziw wzbudziło synchroniczne wachlowanie ręcznikiem w jednej ręce pary zakochanych gdy trzymali się pogrążeni w tańcu. Para uzupełniała się świetnie, mistrzowska technika Nephata, oraz taneczne ruchy Ines to przepis na wyśmienity seans.

Odi: Miałem okazję uczestniczyć w tym seansie dwa razy, drugie wykonanie było, jeszcze lepsze od pierwszego, ale od początku. Seans opowiadał miłosną historię, odbywał się do świetnej muzyki: „Birdy - People Help The People” i „Round and round”. Warsztat Nephat-a nie podlega dyskusji, ale zaskoczyła mnie Ines. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Nigdy wcześniej nie widziałem saunamajstra, któremu to co robi sprawiało by taką przyjemność. Ines przez cały seans kipiała energią, była uśmiechnięta od ucha do ucha. Bawiła się świetnie razem z nami, a przy tym była pełna sex-appealu i  nie ustępowała Nephat-owi nawet na krok. Zadziwiająca technika machania w parze. Dla mnie najlepsza saunamajsterka jaką widziałem i mocny punkt tego wieczoru.

Krzysiek: Ines I Nephat zdobyli tym seansem drużynowe mistrzostwo świata par, moim zdaniem w pełni zasłużenie, był to seans na bardzo wysokim poziomie, bardzo gorący, z pokazem wielu technik. Zapachy to cytryna, lemonka i zioła. Historia miłosna odegrana przez tą parę saunamajstrów powodowała co jakiś czas burzę oklasków, oboje saunamajstrzy pokazali się z bardzo dobrej technicznej strony swojego zawodu, byli bardzo dobrze przebrani. W ich oczach malowało się szczęście – można było odczuć, że ten seans sprawia im wielką radość. Dla mnie najlepszym momentem seansu była część gdzie Nephat z wielką energią i prędkością karabinu maszynowego machał ręcznikiem w bardzo widowiskowy sposób. Nephat jest moim zdaniem najleprzym saunamajstrem z Satamy, jego technika jest bardzo dobra, macha w sposób tak naturalny, korzystając z technik, których do tej pory nie widziałem. Warto było przyjść tego dnia, choćby tylko na seanse z jego udziałem.

 

Marcin:         Technika: Show:

 Odi:              Technika: Show: 

 Krzysiek:       Technika: Show: 

 

Marcin: Jak zwykle żałuję, że impreza się skończyła, mimo dziewięciu godzin, bo tyle trwała Satama Party w Termach, nie wiem kiedy ten czas uciekł. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym kompletnym przedstawieniu, nie brakowało tutaj niczego, nie zauważyłem żadnych potknięć, iście mistrzowskie wystąpienia i cudowna atmosfera, liczymy na więcej takich imprez. Na pewno wybierzemy się kiedyś ekipą poprawnesaunowanie.pl, aby ponownie odwiedzić naszych przyjaciół z Satamy.

Odi: Dodam tylko, że ekipa poprawnego saunowania uczestniczyła jeszcze w kilku seansach prywatnych, które odbywały się w bardzo nietypowej konwencji i w ogóle nie ustępowały warsztatem od seansów mistrzów Satamy. Jedynie oficjalne seanse towarzyszące, zostały przez saunamajstrów z Term potraktowane trochę po macoszemu i odbywały się "z marszu", bez przygotowania, co niekiedy trochę przeszkadzało. Teraz pozostaje nam tylko planować wypad całej ekipy poprawnesaunowanie.pl do naszych zachodnich sąsiadów. Dziękujemy i czekamy na więcej.

Krzysiek: Część organizacyjna zrealizowana była na wysokim poziomie, paski to system, który okazał się bardzo skuteczny, nie było dylematów, nie było przepychanek ani nerwowego wystawiania pod sauną przed seansem. Pomiędzy seansami czas był przeznaczony na relaks i wypoczynek. Wszystkie sauny pracowały pełną parą, a w regularnych odstępach odbywały się seanse wykonywane przez gospodarzy, a że atmosfera była bardzo wesoła i przyjemna, to kilka razy nawet przez przyjezdnych gości.Obsługa Term Rzymskich stanęła tego dnia na wysokości zadania, żaden z gości nie był tego dnia głodny, nikt nie mógł też narzekać na brak wypoczynku. Na pochwałę zasługuje też fakt, że obsłudze udawało się zadbać o czystość na stołach jak i o usuwanie nadmiaru wody z podłóg. Niemalże cały czas kręcili się niezauważalnie wokół nas dbając o nasz komfort.Termy Rzymskie zorganizowały nam nie lada gratkę tego dnia. Część organizacyjna, część artystyczna oraz część „saunowa” – wszystko to było tego dnia wyjątkowe. Z niecierpliwością czekam na coś podobnego. Zachęcam wszystkich do uczestnictwa w tego typu wydarzeniach.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież